16 marca, poniedziałek, godz. 18:00 "Szydełkiem malowane obrazy KIKI SZASZKIEWICZOWEJ" -promocja książki

PIWNICA POD BARANAMI

Serdecznie zapraszamy na promocję książki „Szydełkiem malowane obrazy Kiki Szaszkiewiczowej”.
 
W albumiku zgromadzone są zdjęcia wszystkich obrazów Kiki z komentarzami przyjaciół i rodziny oraz teksty o autorce, którą będziemy wspominać podczas wieczoru, tym razem jako artystkę, posługującą się włóczką, aby odmalować świat tak, jak go widziała.
 
Kiedy Pani Kika była małą dziewczynką, lasy były jeszcze ogromne, w lasach mateczniki, a w matecznikach – niedźwiedzie. Za lasami były stepy i chmury, a wśród lasów, stepów i chmur tkwiły małe białe dworki z salonikami, w których paliły się piękne ozdobne lampy naftowe. W jednym z takich nieistniejących już dworków, jedna z nieistniejących już ciotek ofiarowała Kice szydełko. Dziewczynka natychmiast zabrała się do roboty. Jak twierdzą kronikarze rodzinni, przejawiała w tej robocie talent i pilność.
Mijały lata, minęło pół wieku. Zatrzęsły się lasy, chmury i dworki. W zamieszaniu zginęło też szydełko Pani Kiki. Minęło jeszcze trochę czasu, ziemia pod nogami naszej bohaterki się trochę ustała i oto nad dalekim cichym fiordem, ktoś, kogo powinniśmy ozłocić, ofiarował jej następne szydełko. Kice zabłysły oczy, usiadła pod elektrycznym kaloryferem i z miejsca zabrała się do roboty. Jak twierdzą świadkowie i jak Państwo stwierdzicie za chwilę, przejawia Ona w tej robocie i talent, i pilność, i rozmach, i wyobraźnię i poczucie humoru, i coś, co nazwałabym metafizycznym stosunkiem do włóczki.
- Na miłość boską, dziewczyno – mówię do Kiki – dlaczegoś Ty tego nie robiła przez ostatnie pięćdziesiąt lat?
- Bo nie miałam szydełka – odpowiedziała skromnie moja niezwykła koleżanka.
O, bo Kika jest niezwykła. Jak nasi rówieśnicy wiedzą (a młodzież powinna się dowiedzieć) Kika była swego czasu mityczną królową autostopu. Jej to podróże z dwojgiem dzieci – podróże przesławnej Szaszkiewiczowej, opiewał przesławny wówczas „Przekrój”. Ona to śpiewała w Piwnicy pod Baranami rozdzierającą pieśń „Parlez moi d’amour” i Ona to zarabiała na życie, robiąc zastrzyki bogatym Krakowiankom, które leżały w pościeli przystrojone we wszystkie swoje brylanty. Ona to wreszcie, choć wylądowała bliżej Bieguna Północnego niż ktokolwiek z tu obecnych, zachowała serce gorące, duszę upalną, a robota pali się Jej w rękach. Osobowość poetycka Kiki była w Jej czasach krakowskich tak intensywna, że niektórzy uważali ją za postać fikcyjną. A jednak nie. Kika jest realna. I spójrzcie Państwo, do jakiego stopnia.
Wypijmy toast za szydełko. Za to pierwsze i za to drugie.
AGNIESZKA OSIECKA

 

 

 

 
 
 

Inne artykuły:

16 marca 2026

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.