To się nie zdarzy

Gdzież jest ów jęk, przykuty, spętany
Gdzie Prometeusz, skał,y podpora i pomoc
I gdzie sęp zółtooki i niespodziewany
Nalot z pode łba spadających szponów
To się nie zdarzy, to się nie zdarzy

Tkwię w pajęczynie, świetlistych promieni
Czarnych kędziorów, jasnych loków
Ludziom potrzebne, światło i błękit w przestrzeni
Śnieg Elbrusa, biel obłoków
To się nie zdarzy, to się nie zdarzy

Ale tych walk napierająca fala
Ten napór walk prowadzi do
Samego sedna, Ajsychlosa tragarza
Sofoklesa drwala
To się nie zdarzy to się nie zdarzy

Ale tych walk napierająca fala
Ten napór walk prowadzi do
Samego sedna, Ajsychlosa tragarza
Sofoklesa drwala.

To echo, echo powitanie
To milowy kamień nie lemiesz
Teatr dziejów kamienno powietrzny
Powstał z miejsc

Wszyscy, wszystkich chcą objąć oczami
Narodzonych, skazanych
To się nie zdarzy, to się nie zdarzy.

Ale tych walk napierająca fala
Ten napór walk prowadzi do
Samego sedna, Ajsychlosa tragarza
Sofoklesa drwala

To echo, echo powitanie
To milowy kamień nie lemiesz
Teatr dziejów kamienno powietrzny
Powstał z miejsc

Wszyscy, wszystkich chcą objąć oczami
Narodzonych, skazanych
Mających żyć wiecznie.

Słowa: Osip Mandelsztam
Muzyka: Jan Kanty Pawluśkiewicz