O Groblach, na Groblach

Ot i początek opowieści
Obmiatam wzrokiem stare kąty
Lat temu ponad już trzydzieści
Tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty!!!

Czy to możliwe Matko Święta
Żeby to jeszcze ktoś pamiętał?!

W oknach ostatnie światła gasły
Jak po absyncie gasną zmysły
Dom pod numerem był dwunastym
Na Groblach Plac i mgła znad Wisły

Szklarz Henio zjawiał się o świcie
I... Wstawaj wreszcie Piotrze! wołał
Mam flaszkę, kij i jedno życie...
Chodźmy więc małpy drażnić w ZOO

Któż pomni, kto z nas wtedy złapał
Przez okno wyrzucone dziecię
Frankowski, nim je rzucił, płakał
Wyjąc: Bierz je kurewski świecie!

Czy to możliwe Matko Święta
Żeby to jeszcze ktoś pamiętał?!

Dni szczęść i nocy siedem pili
Dwaj bracia, dwa nieszczęścia w parze
Nim się jesienią powiesili
Bracia Sendeccy, pieczątkarze

Mrok pęczniał jak drożdżowe ciasto
Drożdżówkowego warte Nobla
Dom pod numerem był dwunastym
Znad Wisły mgła i Plac na Groblach

Pobielił twarz do zębów pastą
Jaś pedał, tuż po mszy w kościele
Potem spacerkiem ruszył w miasto
I pies go zagryzł pod Wawelem

Lub ta kobieta na Tarłowskiej
Z wbitym w biust prawy wielkim nożem
Pół dnia wrzeszcząca: Rany Boskie
Czy ktoś ten nóż mi wyjąć może?!

Czy to możliwe Matko Święta
Żeby to jeszcze ktoś pamiętał?!

Muzyka: Zygmunt Konieczny
Słowa: Zbigniew Książek