Majowie

Krótka, ale nieszczęśliwa historia ruchu robotniczego, ruchu bezrobotniczego, ruchu jednostajnego, ruchu drogowego i kiosku Ruchu. Zaczęło się wszystko, o mój Boże, a nawet później, od pięknego internacjonalistycznego święta robotniczego, czyli święta pierwszego... tego... pierwszego Inka... pierwszego Azteka... to znaczy pierwszego Maja.

A było to tak: Do starożytnych plemion Majowych przyjechali konkwistadorzy i Francisco Pizarro gdy ujrzał pierwszego Maja... to powiedział: "Dzisiaj nic nie robimy, wyrżniemy ich jutro". A potem, gdy ujrzał trzeciego Maja... jak ten czas leci... to się zdziwił, że oni już znają takie daty, a kobiety Majów stosują nawet kalendarzyk... Wtedy król Majów, Proletariatta, zarządził zbiórkę w szeregu, który się ciągnął od pierwszego do trzynastego Maja, którego ujrzał Pizarro w piątek. W ten pechowy sposób utworzył się pierwszy majowy pochód w historii, od czasu kiedy Majowie próbowali budować metro na Marsie, gdzie wpuścili się w kanał i przylecieli na Ziemię statkiem kosmicznym typu mar-x. Po drodze jednak ich marx zboczył z toru i stracili łączność. Żeby nawiązać łączność Proletariatta wrzeszczał: "Łączcie się! Łączcie się!" i nie zważając na zboczenie marxa, wylądowali na płaskowyżu, na którym były wyrysowane różne linie, które z daleka wyglądały jak znaki Majów, a po wylądowaniu okazało się, że to prawda, napisana w języku klinowym, którego nikt wtedy jeszcze nie znał. Podówczas Majowie pisali bowiem przy pomocy dymów z ogniska, ale Pizarro wyczuł pismo nosem i na drugi dzień zaczęli klinować. I jak już tak zdrowo przyklinowali, to wtedy wychodziły im hieroglify i ze śmiechu ryli na skałach tak dziwaczne wizerunki, że nie wierzyli własnym oczom, co nazywali chorobą Dänikena, która potem została przywleczona do Europy, wraz z cholerą, dżumą, hossą i bessą. Dzieci Majów urodzone na miesiąc przed terminem, nazywały się Kwietniowie i gdy Pizarro ujrzał pierwszego Kwietnia... to pomyślał, że nie da się nabrać i był przekonany, że to Maj. W tym błędzie tkwił do 1 czerwca w którym przypadał Dzień Kwietnia... Majowie, jak się okazało byli nietrudni do odróżnienia, ponieważ większość była bardzo leniwa i można ich było rozpoznać po czapkach, które się nazywały leń, leń, leninówki. To były ich hełmy kosmiczne z daszkiem, których nie chciało im się zdejmować. No, chyba że padał grad, to wtedy znowu tracili łączność i próbowali się łączyć się z tych leninek przez grad... Dziś można powiedzieć Sankt Petersburg. Majowie mieli dużo złota na który mówili majątek. Dzięki temu często mogli wyjeżdżać na majówki, podczas których majsterkowali w buszu, albo popadali w biurokrację?(no, to sie już nie zgadza.) Majątku strzegli wojownicy uzbrojeni we włócznię. Mieli taką jedną włócznię, która się nazywała majcher. Do dowódcy straży zwracali się per Major, chyba, że był smutny, to wtedy Minor, czyli saper. Majowie byli bardzo muzykalni i lubili śpiewać. Kiedy odbywało się wesele między Inkiem a Majem... między Inką a Majem, to śpiewali tradycyjną pieśń weselną "Kal-inka Maja". Najlepszym pieśniarzem Majów był Maj... Majkel Jackson, którego pradziad nazywał się Majchrzak, co jasno wynikało z ich drzewa ge...inekologicznego. Ulubionym zajęciem Majkela Jacksona, było wykradanie ptasich jaj, które... lubił mieć w garści. Muzykalni Majowie często po nabożeństwach majowych, wspólnie muzykowali grając na instrumentach dętych, zwłaszcza na fagotach i obojach. Ale konkwistadorzy skonfiskowali im niemal wszystkie instrumenty, z których tylko jeden udało się Majom ukryć u czarownika. Jednak czarownik przyparty do muru, wydał instrument, mówiąc: "Obój to jest nasz ostatni".

Za tydzień o hodowli zwierząt wśród Majów. (Okazuje się, że ulubionym zwierzątkiem Maja była pszczółka).

Krzysztof Janicki