PRZYPOWIEŚĆ O SEBASTIANIE KUDASIE

O zmroku, kiedy anioły
lecą jak ćmy do lamp miasta
z tajemnych piwnic na łowy
wyrusza Kudas Sebastian

Niby że wizja, natchnienie
tymczasem pod latarniami
w anioły ciężkim sumieniem
ciska całymi nocami

Ma mocny klej w wielkiej tubie
i długą i ostrą pikę
i co z anioła uskubie,
to skleja i rżnie artychę
Jak sklei w jedno już ciało
włos, skrzydło, z buta sznurówkę
to myśli człowiek, że anioł
jest urodzonym półgłówkiem

Raz go anioły dopadły
na części sto rozerwały
i co się dało - rozkradły
a z resztek tak posklejały
że proszę - jak dziś wygląda:
jaki niewinny, jak piękny!
Rzec można - istna Giocconda
gdy trochę choć uśmiechnięty

Nie dajcie zwieść się. Gdy dnieje
widać jak w aureol blaskach
z piką skrwawioną i klejem
powraca Kudas Sebastian

Barbara Stępniak - Wilk