Imitacja

Państwo wybaczą. Ot marność nad marnościami, pomyślicie widząc moją osobę stojącą przed wami. Stoję jednak i rozkładam ręce. Co ja tu państwu mogę najlepszego powiedzieć, pokazać, objawić?

Nieuczony, niepiękny, niedomyty, postawy mizernej. Trudne dzieciństwo, przydługa partyzantka, uczyniły ze mnie człowieka zwichnionego. Zdziwicie się zapewne kiedy wam powiem, że i we mnie coś drzemie. To coś co we mnie drzemie budzi mnie co rano, naciąga portki, wypycha za drzwi, prowadzi do baru i stawia przede mną jedną setkę, drugą setkę, trzecią setkę... i wtedy mój pies posiada sierść, sierść psa posiada maść, maść psa posiada kolor psa. Kolor psa posiada mój pies i właśnie taka jest jego uroda...

Panowie, i przytomni tu rzemieślnicy. Potęga imitacji to wielka potęga. Sięgnijmy na przykład /proszę nie ruszać, ja sam sięgnę/. Zresztą po co sięgać... Weźmy życie /proszę nie brać, sam wezmę/. Wszędzie imitacja. Na każdym kroku imitacja. Na każdej drodze: imitacja. Imitacja, imitacja i jeszcze raz imitacja. A więc niech wikary imitujący pantofel będzie wikarym a pantofel imitujący bawołu niech będzie pantoflem. Niech sąsiad wykonany ze sznurka będzie sąsiadem a sznurek zrobiony z konopii niech będzie konopiami. Kto imituje walizkę niech przestanie. Kto imituje pojazd niech wyjedzie. Kto imituje słup niech stoi. Kto jest niech będzie. Kogo nie ma niech go nie będzie. I żegnam was i odchodzę stanąć sobie w kącie bowiem jest to miejsce mojego przeznaczenia.

Wiesław Dymny