Anioł i kałuża

Pod kasztanami już zasypiało
Miasteczko,
Wiszące chmurą lekką i białą
Nad rzeczką.


Zielone drzewa ręką burmistrza
Sadzone,
Szły w sen, jak jakie piękne bożyszcza
Zielone.


I spał już burmistrz, i krawcy spali,
I szewcy,
I aniołowie tylko latali
Niebiescy.


Jeden z aniołów, lecący w górze
Osobą
Podobną gwieździe, ujrzał kałużę
Pod sobą.


I w jej krysztale, gdzie ciemność pluszcze
Ospale,
Odbił się anioł cały, jak w lustrze,
Wspaniale.

Tekst: Włodzimierz Słobodnik
Muzyka: Adrian Konarski